Okolica 27 maja 2026 · 9 min czytania

Generał Chłapowski i pałac w Turwi — rowerem z Cichowa przez krajobraz, który ktoś wymyślił

Kiedy wyjedziesz rowerem z Cichowa na północ i pojedziesz kilkanaście kilometrów polnymi drogami między ścianami starych dębów, klonów i robinii, to nie jest krajobraz przypadkowy. To geometria, którą wymyślił jeden człowiek dwieście lat temu — generał Napoleona, który wrócił z wojny do rodzinnej Turwi i zaczął sadzić drzewa w polu. Jeden z pierwszych w Europie. Park Krajobrazowy jego imienia zaczyna się dosłownie za miedzą Cichowa.

Pałac w Turwi — neogotycka rezydencja Chłapowskich, dziś stacja badawcza PAN
Fot. Wikimedia Commons (CC, plik Turew pałac)

Kim był Dezydery Chłapowski

Urodził się 23 maja 1788 w Turwi. Ojciec — szambelan dworu Stanisława Augusta, matka — z Krzyżanowskich. Majątek rodzinny stary, ale po rozbiorach niedomagający. Dziewiętnastoletni Dezydery zaciągnął się w 1806 do gwardii honorowej, którą wielkopolska szlachta wystawiła Napoleonowi po wkroczeniu Francuzów do Poznania. Niedługo potem trafił do Paryża i został oficerem ordynansowym cesarza — adiutantem.

Z Napoleonem przeszedł kampanie hiszpańską, austriacką i rosyjską. Brał udział w kampanii rosyjskiej 1812 roku. Po klęsce Napoleona i jego abdykacji wrócił do Wielkopolski — według biografów po sporach z cesarzem o stosunek do Polski i przyszłości Księstwa Warszawskiego. 29 września 1821 w Popowie Kościelnym ożenił się z Antoniną z Grudzińskich (siostrą Joanny, drugiej żony Konstantego, brata cara) i osiadł w Turwi.

Kiedy w listopadzie 1830 wybuchło powstanie listopadowe, Chłapowski miał 42 lata, dom pełen dzieci i dobrze prosperujący majątek. Mimo to przekroczył granicę i zgłosił się do Warszawy. Dostał rangę generała brygady i poszedł z gen. Antonim Giełgudem na Litwę — była to słynna, dramatyczna wyprawa, która skończyła się klęską nad granicą pruską. Chłapowski przeszedł granicę z resztką oddziału w lipcu 1831 i jako poddany pruski został internowany — skazano go na rok więzienia, który odbył w twierdzy w Szczecinie. W trakcie internowania pracował nad podręcznikiem „O rolnictwie" (pierwsze wydanie 1835).

Wrócił do Turwi w 1833 i już nigdy stamtąd na dłużej nie wyjechał. Zmarł 27 marca 1879 w wieku niespełna 91 lat. To prawie pół wieku siedzenia na jednym majątku — i to dopiero ten okres uczynił z niego postać, na którą warto dziś jechać rowerem.

Portret generała Dezyderego Chłapowskiego — mundur galowy, ordery
Generał Dezydery Chłapowski (1788–1879). Wikimedia Commons, domena publiczna.

Co właściwie wymyślił — zadrzewienia śródpolne

Po dymisji u Napoleona Chłapowski pojechał — nie wiadomo, czy z poczucia obowiązku, czy z pragmatyzmu — do Anglii. Spędził tam w 1818 roku kilka miesięcy. W tamtym czasie Anglia była światowym laboratorium rewolucji rolnej: płodozmian Norfolk, drenowanie, hodowla rasowych krów, ogrodzenia żywopłotowe między polami, rzepak jako roślina paszowo-olejowa. Chłapowski to wszystko notował, oglądał i wracał z głową pełną pomysłów.

Od 1820 zaczął wprowadzać te metody w Turwi. Zadrzewienia śródpolne — pasy drzew i krzewów wzdłuż dróg, rowów i miedz — sadził początkowo jako wzór angielskich żywopłotów. Ale w warunkach wielkopolskich okazały się czymś więcej: chroniły glebę przed wywiewaniem, łapały śnieg, dawały cień bydłu, dostarczały drewna opałowego, a przy okazji okazały się siedliskiem ptaków i drobnych drapieżników, które zjadają szkodniki uprawne.

Chłapowski jest dziś uznawany za prekursora zadrzewień śródpolnych w Europie. Nie wymyślił żywopłotu — wymyślił sposób, w jaki sieć zadrzewień projektuje się jako element jednego, zintegrowanego krajobrazu rolniczego. W Turwi z czasem ta sieć osiągnęła gęstość kilkudziesięciu metrów pasów na hektar. To, co dziś widzisz, jadąc rowerem przez okolicę — równe szpalery drzew biegnące w geometrycznym układzie przez pola — to jego rysunek.

Sieć zadrzewień jest dziś przedmiotem badań stacji terenowej w Turwi (instytutu PAN), prowadzonych nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat. Pomiary wilgotności, plonów i bioróżnorodności pokazują rzeczy, które dziś brzmią jak rolnictwo regeneratywne — ale Chłapowski miał tę intuicję dwieście lat wcześniej. Napisał o tym książkę. „O rolnictwie" (1835) doczekała się kilku wydań i przez połowę XIX wieku była jednym z podręczników w Wielkopolsce i na innych ziemiach polskich.

Drugą rzeczą, którą generał wprowadził, była praca organiczna — pojęcie ukute przez następne pokolenie wielkopolskich pozytywistów, ale w praktyce wymyślone w Turwi już w latach 30. XIX wieku. Idea: skoro przegraliśmy powstanie i nie odzyskamy Polski siłą, zbudujmy ją gospodarczo, kawałek po kawałku. Chłapowski zakładał kasy oszczędnościowe dla chłopów, kółka rolnicze, popierał szkoły. W jego majątku zniknęła pańszczyzna na długo przed jej zniesieniem na ziemiach polskich pod zaborem pruskim — generał uznał, że wolny i zarabiający chłop produkuje więcej i lepiej. Ekonomicznie to mu się spinało, ideowo — pasowało jak ulał do liberalnego pozytywizmu, który dopiero miał nadejść.

Z Turwi szła też cała sieć rodzinnych powiązań — synowie generała pożenili się z Czartoryskimi, Zamoyskimi, Mielżyńskimi, córki podobnie. Chłapowscy w XIX wieku stali się jednym z najważniejszych rodów wielkopolskich. Wszystko z bazy zorganizowanej w majątku w Turwi — to nie była tylko rezydencja, ale ośrodek myślenia, biblioteki, korespondencji z całej Europy.

Pałac w Turwi — co dziś zobaczysz

Pałac stoi w Turwi od końca XVIII wieku, ale to Dezydery i jego żona Antonina przebudowali go w latach 1820–1830 na obecny kształt — neogotycki, z charakterystycznymi blankami, sterczynami i ostrołukowymi oknami. Architekt: prawdopodobnie August Soller. Forma była wtedy w Wielkopolsce nowinką — neogotyk angielski, taki sam jak rezydencje, które generał oglądał na Wyspach.

Po wojnie majątek został znacjonalizowany, a w 1949 pałac przejęła Polska Akademia Nauk. Dziś mieści się tu Stacja Badawcza Instytutu Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN. To znaczy, że pałac nie jest muzeum w klasycznym sensie — to czynny budynek naukowy, ale Instytut udostępnia go zwiedzającym w określonych warunkach.

Z istotnych rzeczy do zobaczenia: park krajobrazowy wokół pałacu (zaprojektowany w stylu angielskim, dziś częściowo pomnikowy), kaplica przylegająca do pałacu, krużganek wewnętrzny oraz — to obowiązkowo — dąb „Dezydery" rosnący kilkadziesiąt metrów na zachód od pałacu. Obwód około 780 cm, status pomnika przyrody, dąb szypułkowy. Nazwany imieniem właściciela majątku z czasów najświetniejszego rozwoju Turwi.

Pałac w Turwi od strony parku — neogotyckie elewacje, sterczyny
Pałac od strony parku. Fot. Wikimedia Commons (CC).

Rowerem z Cichowa do Turwii — konkretna trasa

Z Cichowa do Turwii jest około 14 kilometrów w jedną stronę, czyli ok. 28 km tam i z powrotem. Trasa do zrobienia spokojnie w 1,5–2 godziny w jedną stronę, z postojami. Można nią jechać zwykłym rowerem trekkingowym — sporo dróg gruntowych, ale utwardzonych i przejezdnych.

Wariant rekomendowany: wyjedź z Cichowa w stronę Bieżynia — istnieje przebudowana niedawno ścieżka rowerowa Cichowo–Bieżyń wzdłuż drogi powiatowej 3921P, prowadzi spokojnie obok ruchu samochodowego. Po Bieżyniu wjeżdżasz w głąb parku — i tu zaczynasz widzieć klasyczne pasy zadrzewień Chłapowskiego: równe szpalery dębów, klonów i robinii ciągnące się przez kilometry, w kratownicy, do dziś trzymające granice dawnych pól folwarcznych.

Z Bieżynia trzymaj się oznakowań w stronę Wyskoci (drewniany kościół warto zobaczyć po drodze), a potem na Rąbiń. W Rąbiniu zatrzymaj się — to obowiązkowy punkt programu. Przy późnogotyckim kościele pw. św. Apostołów Piotra i Pawła (XV/XVI w., z fragmentami romańskimi) leży nekropolia rodziny Chłapowskich: groby Turewskiej, Kopaszewskiej i Szołdrskiej linii rodu. Tu spoczywa też sam Dezydery. Generał leży trzy kilometry od pałacu, w którym mieszkał — i to jest najbliższe ze wzruszeń, jakie można mieć w tej okolicy.

Z Rąbinia do Turwii zostają jeszcze 3–4 kilometry przez sam środek parku krajobrazowego, koło Stary Gołębin. Trasa pokrywa się tu z odcinkiem edukacyjnej pętli Racot–Wyskoć–Rąbiń–Turew, którą Park Krajobrazowy oznakował jako jeden z polecanych szlaków rowerowych.

Powrót — albo tą samą drogą, albo wariantem przez Kopaszewo (pałac Skórzewskich, później Chłapowskich od 1844 roku, gdzie odpoczywał Mickiewicz w 1831; więcej o jego pobycie w okolicy w naszym wpisie o klasztorze w Lubiniu) i przez Krzywiń. Wariantem przez Kopaszewo robi się pętla 32–34 km, droga jest dłuższa, ale różnorodniejsza i mija jeszcze jedną wielkopolską rezydencję ziemiańską.

Co warto ze sobą: butelka wody (po drodze nie ma dużo sklepów, w Bieżyniu i Rąbiniu po jednym), drobne na bilet do pałacu (jeśli zwiedzasz, więcej niżej), aparat. I mapa offline — komórkowy sygnał miejscami chudnie.

Pałac w Turwi, widok ogólny — pomnikowe drzewa parku
Pałac od strony podjazdu — zabudowania boczne i pomnikowe dęby. Fot. Wikimedia Commons (CC).

Park Krajobrazowy w pigułce

Park Krajobrazowy im. gen. Dezyderego Chłapowskiego utworzono w 1992 roku. Ma ok. 173 km² i leży między Kościanem, Śremem, Krzywinem i Czempiniem. Cichowo jest tuż przy jego południowej granicy — co oznacza, że z tarasu naszego domku jest się dosłownie po sąsiedzku z parkiem.

Po co park krajobrazowy w środku pól? Bo to właśnie pola — z zadrzewieniami Chłapowskiego — są tu obiektem ochrony. Park chroni kulturowy krajobraz rolniczy, jeden z najlepiej zachowanych w Europie. Sieć zadrzewień śródpolnych w obrębie parku liczona jest w setkach kilometrów sumarycznej długości pasów, co daje gęstość wielokrotnie wyższą niż średnia w polskim rolnictwie poza parkiem.

Przez park przechodzi 10 znakowanych szlaków pieszych i rowerowych. Najbardziej kanoniczny to Ziemiański Szlak Rowerowy — pętla ok. 245 km łącząca dwory i pałace południowej Wielkopolski (Racot, Kopaszewo, Rogalin, Turew, Czempiń). Pełnej pętli nie zrobisz w jeden dzień, ale ze 30 kilometrów fragment Cichowo–Turew–Kopaszewo wpada idealnie na jedną wycieczkę. Trasa jest oznakowana niebieskim znakiem rowerowym, na drzewach i słupkach.

Co jeszcze zobaczyć w parku, jeśli wracasz innym dniem: kościół drewniany w Wyskoci, Racot (klasycystyczny pałac, stadnina koni), Choryń (dwór), Rogaczewo Wielkie. Wszystkie te miejsca są w zasięgu jednodniowej wycieczki rowerowej z Cichowa, jeśli macie kondycję na 40–60 km dziennie.

Praktyka — opłaty, dojazd, rezerwacja

Opłaty za wstęp do pałacu od 2026

Nowość 2026: Stacja Badawcza Instytutu Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN, która zarządza pałacem, wprowadził od tego roku opłaty za zwiedzanie wnętrz oraz udostępnianie pałacu i parku na wydarzenia. Powód — Instytut nie dostaje środków z budżetu państwa na utrzymanie zabytku, a budynek wymaga bieżącej konserwacji.

To znaczy: po parku, do dębu „Dezydery", pod pałac od zewnątrz i wokół całego założenia — wchodzisz za darmo, jak zawsze. Płacisz tylko, jeśli chcesz wejść do środka pałacu i zobaczyć wnętrza.

Rezerwacja zwiedzania

Zwiedzanie wnętrz pałacu wymaga wcześniejszej rezerwacji — Instytut prosi o kontakt, by ustalić termin (pałac to nie muzeum z otwartymi drzwiami, tylko stacja badawcza, w której coś się dzieje na co dzień). Kontakt:

Najlepiej napisać mailem kilka dni wcześniej, podać liczbę osób i preferowany termin. Aktualne info zawsze na portal.ichb.pl.

Co zarezerwować w grafiku

Kiedy jechać

Maj i czerwiec — zadrzewienia są zielone i pełne ptaków, pola w pełnym kwitnieniu rzepaku albo zbóż. Wrzesień i październik — krajobraz w żółciach i czerwieniach, mniej turystów, ostre światło. Latem bywa gorąco i pylno, zimą drogi gruntowe miejscami nieprzejezdne. Najgorzej w marcu i listopadzie — błoto.

Linki, które warto mieć w kieszeni

Baza wypadowa: drewniany domek w Cichowie

Trzy kilometry od Jeziora Cichowo, czternaście od pałacu w Turwi. Po dniu na rowerze wracasz na taras, kominek i ciszę lasu. Sprawdź dostępność.

Zapytaj o termin
Czytaj dalej