Okolica 27 maja 2026 · 9 min czytania

Wschowa — stolica saska, której Polacy nie znają

August II Mocny zatrzymywał się tu siedem razy. W 1699 roku obradował tu sejm Rzeczypospolitej. Tureckie poselstwa odbierano w 1737 i 1755. A jednak większość polskich turystów nie wie nawet, gdzie Wschowa leży. Około czterdziestu pięciu kilometrów od naszego domku, na granicy Wielkopolski i Ziemi Lubuskiej, czeka miasto, w którym gotyk Kazimierza Wielkiego sąsiaduje z barokowym kościołem wzniesionym przez protestantów w niespełna miesiąc, a obok rynku znajduje się najstarsze nowożytne lapidarium w Polsce.

Kościół farny św. Stanisława we Wschowie — gotycka bryła, barokowa wieża
Fot. Marek Barbaszyński, Wikimedia Commons (CC BY-SA 3.0 PL)

Dlaczego Wschowa

Trzy powody, dla których warto wsiąść w auto i pojechać około czterdziestu pięciu kilometrów na zachód od Cichowa.

Pierwszy: bo tam była władza. W pierwszej połowie XVIII wieku, gdy królem Polski był Wettyn rezydujący w Dreźnie, Wschowa stała się półoficjalną stolicą. Leżąca w połowie drogi między Saksonią a Warszawą, była wygodnym miejscem dla sejmu, audiencji posłów i pracy kancelarii. To nie metafora — tu naprawdę pisano polskie ustawy.

Drugi: bo to żywe muzeum tolerancji. Wschowa była schronieniem dla protestantów wypędzanych ze Śląska i Czech po pokoju westfalskim. Katolicy, luteranie i Żydzi żyli tu obok siebie przez dwa wieki, a ślady tej koegzystencji widać do dziś — w trzech cmentarzach, dwóch szkołach, jednym rynku.

Trzeci: bo turystów nie ma. Gdy w Poznaniu i Wrocławiu trzeba odstać kolejkę do ratusza, tu można usiąść na kawiarnianym tarasie na rynku, mieć ratusz na wprost siebie i nie zobaczyć drugiego zwiedzającego przez kwadrans. To miasto-tajemnica, której nie znaleziono w przewodnikach Lonely Planet.

Krótka historia — od Piastów do Sasów

Pierwsza pewna wzmianka o Wschowie pochodzi z 1290 roku, gdy miasto pojawia się w dokumencie księcia Henryka III głogowskiego jako „Frovenstat". Prawa miejskie miasto otrzymało w XIII wieku — wzmianki pośrednie wskazują, że było już wówczas lokowane.

W 1343 roku Kazimierz Wielki zdobył Wschowę z rąk księcia głogowsko-żagańskiego, a w pokoju namysłowskim z 1348 włączył ją formalnie do Korony. W 1345 i 1349 nadał miastu kolejne przywileje. To wtedy Wschowa stała się królewskim miastem — jednym z najdalej na zachód wysuniętych ośrodków Korony, „kresami zachodnimi" wieków przed Mickiewiczem.

W XV i XVI wieku miasto kwitło dzięki sukiennictwu — była tu jedna z największych komor celnych Wielkopolski. Reformacja przyciągnęła luteran z całej zachodniej Polski; w 1604 zbudowano kościół ewangelicki, o którym za chwilę.

Złoty wiek przyszedł niespodziewanie — wraz z unią polsko-saską. August II Mocny, koronowany w 1697, musiał kursować między Dreznem a Warszawą. Wschowa okazała się dla niego punktem zatrzymania w połowie drogi. Sejm obradował tu po raz pierwszy w 1699 roku. Król odwiedził miasto siedmiokrotnie. Siedemnastowieczne kamienice na zachodniej pierzei rynku zaadaptowano jako rezydencję saską. Tu odbierano poselstwa tureckie w 1737 i 1755, już za panowania jego syna Augusta III Sasa.

Po drugim rozbiorze (1793) Wschowa znalazła się w zaborze pruskim, gdzie przeleżała aż do 1945. Niemiecka nazwa Fraustadt utrzymała się oficjalnie, dawne władze gminy ewangelickiej zachowały budynki, ale polska tradycja katolicka nigdy nie zginęła. Po wojnie miasto wróciło do Polski, ale jego saska przeszłość poszła w zapomnienie szybciej, niż powinna.

Stara Fara — gotycka brama do miasta

Pierwsza wzmianka o parafii św. Stanisława pochodzi z 1326 roku, z dokumentu, w którym świadkiem był miejscowy proboszcz Jordan. Sam kościół jednak istniał już wcześniej — Wschowa była w średniowieczu największym miastem diecezji poznańskiej. Kościół gotycki, wielokrotnie przebudowywany; obecny kształt nadała mu barokowa przebudowa Pompeo Ferrariego w latach 1720-1726.

To gotyk późny, ceglany, jakiego nie pomylisz z niczym innym — strzelisty, surowy, z wieżą sięgającą sześćdziesięciu ośmiu metrów. Wnętrze przebudowano w XVIII wieku, dodając barokowe ołtarze i polichromie. Efekt jest oszałamiający: średniowieczne mury, na które wlewa się złoto i czerń osiemnastowiecznego dworskiego baroku.

Warto wejść w środku w dwa miejsca. Pierwsze — kaplica grobowa rodziny Mycielskich, fundatorów wielu okolicznych dóbr. Drugie — chór muzyczny z organami z XVIII wieku, na których zachowała się oryginalna dyspozycja głosów. Jeśli traficie na próbę chóru, zostaniecie dłużej.

Fara stoi przy ulicy Klasztornej, kilka kroków od rynku. Wstęp wolny, poza godzinami nabożeństw. Więcej informacji o liturgii na farawschowa.pl.

Ratusz we Wschowie — neoromańska bryła w centrum rynku
Ratusz na rynku. Fot. Wikimedia Commons (CC BY-SA 3.0 PL)

Kościół Żłóbka Chrystusowego — barok protestancki wzniesiony w niespełna miesiąc

To historia, która brzmi jak legenda, ale jest udokumentowana. W 1604 roku gmina ewangelicka Wschowy została zmuszona oddać dotychczasowy kościół katolikom. Magistrat zgodził się, by luteranie zbudowali nową świątynię, ale postawił trzy warunki: ma nie stać ani wewnątrz miasta, ani na zewnątrz, budowa nie może trwać dłużej niż jeden miesiąc, a wieża nie może być ani okrągła, ani kwadratowa.

Protestanci kupili dwie sąsiadujące kamienice kupieckie przy murach, wyburzyli ścianę między nimi i w niespełna miesiąc urządzili wewnątrz kościół. Pierwszą mszę odprawiono w Boże Narodzenie, 25 grudnia 1604 roku, o czwartej nad ranem — około miesiąc po rozpoczęciu prac. Stąd nazwa — Kripplein Christi, „Żłóbek Chrystusa".

Budynek ma styl renesansowy z elementami późnego gotyku; wnętrze przebudowano po pożarze w 1685 roku, dodając późnobarokowe ołtarze i empory. Najważniejszym fundatorem i duchowym ojcem parafii był pastor Valerius Herberger — postać, której Wschowa zawdzięcza większość swojej protestanckiej spuścizny. Jego kazania drukowano w całej Saksonii.

Kościół stoi przy ulicy Kilińskiego. Niestety obecnie nie jest udostępniony do zwiedzania wnętrza — stan techniczny nie pozwala. Warto jednak obejść go dookoła i zobaczyć fasadę od tyłu, gdzie widać jeszcze ślady kupieckich kamienic, z których powstał.

Lapidarium — jedna z najstarszych nowożytnych nekropolii w Europie

To miejsce, o które warto pojechać do Wschowy nawet jeśli reszta nie przekonuje. Staromiejski cmentarz ewangelicki, założony w 1609 roku z inicjatywy pastora Valeriusa Herbergera, jest najstarszym chrześcijańskim cmentarzem w Polsce położonym poza murami miejskimi. Konsekrowano go 25 lutego 1609 roku.

Założenie odzwierciedla włoski wzorzec Campo Santo — prostokątne, otwarte założenie pokryte zielenią, otoczone arkadowymi krużgankami, w których ustawiono nagrobki i epitafia. To pierwsza w Polsce realizacja tego typu i jedna z dwóch zachowanych w tej części Europy (drugi taki cmentarz znajduje się w niemieckim Halle).

Lapidarium stanowi unikatowy zbiór sztuki nagrobnej XVII-XIX wieku — można tu prześledzić rozwój kamieniarstwa od baroku przez klasycyzm po historyzm. Stoją tu rodzinne kaplice grobowe (Teschnerów i innych zamożnych mieszczan), epitafia, krzyże, posągi. Wszystko poza miejskim gwarem, w cichym ogrodzie z drzewami.

Cmentarz wchodzi w skład Muzeum Ziemi Wschowskiej, które prowadzi tu też wystawy i warsztaty. Godziny otwarcia i bilety na muzeum.wschowa.pl. Jesienią, gdy liście leżą na płytach, miejsce jest szczególnie warte zobaczenia.

Lapidarium ewangelickie we Wschowie — mur i brama, panorama
Lapidarium Rzeźby Nagrobnej we Wschowie. Fot. Marek Argent, Wikimedia Commons (CC BY-SA 3.0 PL)

Reszta miasta — rynek, mury, muzeum

Ratusz stoi pośrodku rynku. Obecna bryła pochodzi z XIX wieku — to neoromański budynek z dwoma wieżami, postawiony na fundamentach starszej budowli. To w tym ratuszu (a właściwie w jego średniowiecznym poprzedniku) toczyły się debaty sejmowe w 1699 roku.

Rynek zachował układ średniowieczny i część zabudowy — zachodnia pierzeja to dawne kamienice saskie, w XVIII wieku adaptowane na potrzeby dworu Wettynów. Dziś w niektórych mieści się muzeum, w innych kawiarnie i sklepy. Latem ustawia się tu kilka stolików kawiarnianych i panuje atmosfera, jaką trudno znaleźć w bardziej zatłoczonych miastach.

Mury obronne zachowały się fragmentarycznie. Najlepiej widoczne odcinki znajdują się od strony wschodniej i południowej. Można je obejść spacerem w jakieś dwadzieścia minut.

Muzeum Ziemi Wschowskiej ma swoją główną siedzibę w dawnym budynku gminy ewangelickiej. Stała ekspozycja pokazuje historię miasta — od średniowiecza, przez okres saski, po XX wiek. Niewielkie, ale rzetelnie zrobione. Idealne uzupełnienie spaceru po mieście.

Warto też zajrzeć do kościoła i klasztoru pobernardyńskiego (dziś franciszkanów konwentualnych) pw. św. Józefa — barokowego, z bogatym wystrojem, oraz do kościoła Świętej Trójcy przy lapidarium.

Dzień z Cichowa — proponowany plan

Trasa Cichowo → Wschowa to około czterdziestu pięciu kilometrów: przez Krzywiń, Lubiń, Włoszakowice, Święciechowę. Autem niespełna godzina, jeśli się nie spieszysz. Drogi spokojne, krajobraz pofalowany.

9:00 — wyjazd z Cichowa. Po drodze, jeśli wcześniej nie byłeś, można zahaczyć o klasztor benedyktynów w Lubiniu — sześć kilometrów od naszego domku.

10:00 — przyjazd do Wschowy. Parkujesz przy rynku (bezpłatnie, miejsc dużo). Kawa w jednej z kawiarni przy ratuszu.

10:30-12:00 — Stara Fara. Spokojne zwiedzanie kościoła, wejście do kaplic, oglądanie organów. Jeśli traficie na otwartą wieżę — wchodzicie na górę.

12:00-13:00 — spacer wokół rynku, oglądanie pierzei saskiej, kawa lub lody.

13:00-14:30 — Kościół Żłóbka Chrystusowego (z zewnątrz) i Muzeum Ziemi Wschowskiej.

14:30-15:30 — obiad. Sprawdzone miejsca: Restauracja Antico przy rynku (kuchnia włosko-polska, dobre risotta i pierogi) lub Karczma nieco dalej (kuchnia regionalna, golonka, żurek).

15:30-17:00 — lapidarium. To końcowy akcent dnia i prawdopodobnie najbardziej zapadające w pamięć miejsce. Posiedzieć, pospacerować, popatrzeć.

17:00 — powrót do Cichowa. W domku rozpalasz kominek, otwierasz piwo, sortujesz zdjęcia. Wschowa zostaje z tobą jako miejsce, które było bliżej niż myślałeś.

Praktyka — godziny, gdzie zjeść, gdzie zaparkować

Parking

Bezpłatny parking miejski przy rynku oraz przy ulicach bocznych. W weekendy bez problemu znajdziesz miejsce.

Godziny otwarcia (orientacyjnie — zawsze sprawdź)

Gdzie zjeść

Wschowa nie ma długiej listy restauracji, ale kilka miejsc na rynku i w pobliżu trzyma poziom. Kuchnia regionalna (wielkopolska z naleciałościami śląskimi), ceny niższe niż w Poznaniu o jakieś 25%. Obiad we dwoje z napojami to 100-140 zł.

Kiedy jechać

Wiosna i wczesna jesień są najlepsze. Latem rynek jest przyjemnie zatłoczony, ale w zabytkach panuje cisza. Zimą część obiektów ma ograniczone godziny, ale lapidarium pod śniegiem to też doświadczenie.

Z dziećmi

Wschowa nie jest typowym miejscem dla rodzin z małymi dziećmi — to bardziej propozycja dla dorosłych, którzy lubią historię i architekturę. Z większymi dziećmi (10+) świetnie zadziała formuła „śledzimy ślady króla" — Stara Fara, ratusz, pierzeja saska, lapidarium jako finał.

Co czytać dalej

Jeśli temat protestantyzmu w Wielkopolsce cię zainteresował, polecam wpis o dworze Bukowieckich w Cichowie — rodzinie zaangażowanej w lokalne ruchy oświecone XIX wieku. Jeśli wolisz średniowiecze, sąsiedni klasztor w Lubiniu daje pełniejszy obraz tego, czym była Wielkopolska przed Sasami. A jeśli chcesz całościowego planu na weekend — atrakcje gminy Krzywiń.

Baza wypadowa: drewniany domek w Cichowie

Pięć miejsc do spania, kominek, taras, ogród. Około czterdziestu pięciu kilometrów do Wschowy, sześć minut do Jeziora Cichowo. Sprawdź dostępność.

Zapytaj o termin
Czytaj dalej